Pokazywanie postów oznaczonych etykietą N.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą N.. Pokaż wszystkie posty

16 marca 2014

Ocena bloga: reflexinthesky.blogspot.com

Ocena tego bloga okazała się dla mnie wielkim wyzwaniem, nie tyle z powodu olbrzymiej ilości tekstu, co  tematyki. Mam nadzieję, że przeczytałaś mój opis i zgłaszając się już, wiedziałaś, że mogę być bardzo krytyczna.

1.       Pierwsze wrażenie (3/5)
Nazwa “reflexinthesky”, jest dość prosta, ale nie zdradza za wiele.  Dodanie myślników mogłoby poprawić przejrzystość i estetykę. Zdaję sobie sprawę, że istnieje spory problem z wolnymi domenami, ale czasem wystarczy trochę pokombinować.
2.       Wygląd (3/10)
W rzucającym się oczy cytacie, nie widzę nic związanego z tematyką bloga.  Kolorystyka jest tak jasna, że aż mdła. Brakuję mi czegokolwiek uderzającego, co przykułoby wzrok.  Pozostawiłaś domyślną czcionkę, co trochę psuje estetykę. Mogłabyś postawić na coś bardziej wyrazistego, co nadałoby twojemu blogowi swoistego charakteru. Przejrzystość psuje przede wszystkim chmara niepotrzebnych dodatków po prawej stronie. Zaczynając od niedziałającego linka aż po Google translatora. W większości blogów brakuje odnośnika do poprzednich postów. U ciebie mamy aż trzy: etykiety, archiwum i popularne posty do wyboru. Czy to wszystko jest naprawdę niezbędne? Dodatkową przeszkodą są zdjęcia pod postami, prowadzące do innych notek. Nie miałabym nic przeciwko prostym odnośnikom, które stosowałaś na początku. Takie zdjęcia po prostu odwracają uwagę od prawdziwej treści.  Plusami są czytelna czcionka i harmonijna kolorystyka. Jednak nic nie przykuwa uwagi, ani nie zapada w pamięć.
3.   Treść (12/20)
Jak już wspomniałam sprawiłaś mi nie lada kłopot i przez długi czas zastanawiałam się czy nie wystawić odmowy. Wciąż nie jestem pewna, czy dobrze zrobiłam, oceniając tego bloga.  Czy jestem dość dojrzałam, by w tak intymny sposób wtargnąć w czyjeś życie i zachować dość dystansu, by nie skrytykować przy okazji ciebie. Mam nadzieję, że mi się udało.
Szczerzę mówiąc po przeczytaniu pierwszego postu już pisałam odmowę. To był dokładnie taki blog, jakiego się obawiałam. To całkowicie niewyjaśniony urywek z życia. Zdania są pozbawione spójności, a czytając jestem co najmniej zagubiona. Kim jest Maciej? Kim jest Dominik? Wspominasz o sprawach, ale nie rozwijasz ich, bo nie chcesz o nich wspominać. Wiem, że wyjeżdżacie w piątek, ale mimo, że chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej – ty rzucasz mi w twarz urywkiem informacji, a potem znikasz. Całkowity chaos.  I wtedy słyszę najnudniejszą relację z dnia, jakiej się właśnie obawiałam.  Chciałabyś kupić płytę, nauka historii jest ciężka…. Zamiast przedstawić jakiś ciekawy szczegół, kompletnie marnujesz szansę mdłą gadką.
Notki stają się nieco ciekawsze, kiedy zaczynasz poruszać sprawy czysto emocjonalne. To już coś, co może zaciekawić, ale i tak jako wyrwany z kontekstu czytelnik mam problemy ze zrozumieniem twojego toku myślenia. Sprawy czysto emocjonalne mogą się wydawać przesadzone i zbyt dramatyczne, gdy nie przedstawiasz sytuacji w całości.
Dalej zaczynasz poruszać nieco bardziej drastyczne kwestie, ale nie ma w tym nic oryginalnego ani nowego. Powielasz wielokrotnie poruszane już kwestie. Oprócz tego wciąż przytaczasz scenki z życia, poprzedzonymi wyrwanymi z kontekstu informacjami. Wydaję mi się, że zapominasz, że czytelnik nie siedzi w twoje głowie. Jednak widać znaczną poprawę, nudne fakty z życia (w większości) zastępują ciekawsze. Takie, na które odbiorca może zwrócić uwagę. Jednak mimo wszystko tekst nie powala, a ja wciąż czytam dalej zmuszona jedynie poczuciem obowiązku, a nie prawdziwą chęcią. Wciąż cicho jęczę, gdy czytam o kolejnych sprawdzianach, czy ocenach, ale za to biję brawo, gdy widzę marzenia i skrywane pragnienia. Bo właśnie takie rzeczy przyciągają uwagę.
I tak mijają pierwsze dwa lata notek na Twoim blogu. Po mimo zalewu nudnych faktów z życia, widzę pewien potencjał, który mam nadzieję, że rozwiniesz.
Dalej jest nieco ciekawiej, powoli znikają notki o sprawdzianach (za co dziękuję losowi) a swoje posty urozmaicasz zdjęciami, czy innymi drobnymi dodatkami.  Coraz chętniej zaglądam dalej.  Częściej poruszasz sprawy emocjonalne, czy nowe tematy. Twoje przemyślenia potrafią być całkiem ciekawe, czy nawet wnieść coś nowego. Nawet te nudne wyrwane z życia fakty, stają się bardziej interesujące, gdy rzucisz jakąś uwagę, choćby na najbłahszą ze wszystkich spraw.
Z ciekawością zerkam w następne notki dopiero w połowie roku 2013. Widać poprawy w twoim stylu. Tematy, jakie poruszasz są co najmniej interesujące. Masz wypracowane zdanie i nie boisz się o nim mówić. To dobre teksty. Dajesz się poznać. Dobrze przedstawiasz sytuację i jesteś szczera, co się ceni. Wciąż nie masz do końca wyczucia o czym warto wspominać, a co lepiej pominąć, ale zmiany w twoim stylu są niewyobrażalne. Olbrzymia poprawa.
Po przeczytaniu całości mam wrażenie, że zobaczyłam w pewien sposób twoje powolne dojrzewanie i się z tego cieszę. Jednak mimo wszystko nie jest to rodzaj bloga na jaki spoglądam z chęcią i nie zaciekawiłaś mnie wystarczająco, bym chciała na niego wrócić.
4.       Podstrony (10/10)
Dobrze dobrane i zgrabnie napisane. Ładny styl i ciekawy dobór tematów dopełnia efektów. Nie widzę niczego, do czego mogłabym się przyczepić.
5.       Dodatkowe punkty
+ 1 za tak ogromny postęp


6.       Łączna ilość punktów (28/50)

5 stycznia 2014

Ocena bloga: welcome-to-the-black-parade1.blogspot.com

Przede wszystkim chciałabym bardzo przeprosić autorkę bloga za tak późną ocenę. Niestety wszystko wywołały nagłe zmiany na naszej ocenialni. Ta ocena została napisana 15 grudnia (jeszcze według starych kryteriów) i  nie uwzględnia najnowszych postów. 

         Pierwsze wrażenie (8/10)
Adres welcome-to-the-black-parade1 jest czytelny i łatwy do zapamiętania. Zdradza tematykę bloga i wzbudza zainteresowanie u czytelnika. Przetłumaczenie „welcome to the black parade", czyli „witam na czarnej paradzie”, nie powinno sprawić nikomu problemu. Szkoda, że musiałaś dodać „1” na końcu. Jak podejrzewam,  w wyniku braku wolnego adresu, ale czasem wystarczy dłużej pomyśleć i użyć kilku synonimów, żeby usunąć ten problem. Lepszy efekt odniósłby adres w naszym ojczystym języku, szczególnie, że  fraza po przetłumaczeniu nie zawiera żadnych polskich znaków.

        Wygląd (4/10)
Szczerze mówiąc, spodziewałam się czegoś ciemniejszego. Przy tworzeniu trzymałaś się raczej jasnej kolorystyki, a jedynym mrocznym akcentem jest czaszka w nagłówku, którą  raczej opisałabym jako zabawną. Nie podoba mi się to, że powtórzyłaś  w tym miejscu adres, szczególnie, że zamieściłaś końcówkę „blogspot.com”, która jest w tym miejscu absolutnie zbędna. Nagłówek to przestrzeń, którą możesz zagospodarować, wzbudzając zainteresowanie czytelnika.  Jakiś ciekawy cytat bądź oryginalna szata graficzna mogłyby uzyskać lepszy efekt. Łatwo znaleźć dobrą szabloniarnię, która  może Ci pomóc w stworzeniu oryginalnego nagłówka lub szablonu. Oprócz tego na blogu panuje estetyka. Czytelna czcionka dopełnia efektu.

Styl postów (8/20)
Opowiadanie: "Patience"

Masz problem z zapisem dialogów:
- Łał dziewczyny! To było super!
Odpowiedział Mark.
Poprawnie komentarz do dialogu powinien być umieszczony w tej samej linijce, co dialog; po myślniku, małą literą. Przykładowo: ‘
- Łał dziewczyny!  To było super! – odpowiedział Mark.
Albo:
- Jestem pełen podziwu - przyznał Gary.

Po kilku zdaniach już jestem pełna pytań. Gdzie one są? Jak wygląda to miejsce? Jak dziewczyny wyglądają? Niestety z twojej strony odpowiedzi brak. Czytelnik potrzebuje opisów członków zespołu. Gif, który zamieściłaś obok,  zdecydowanie nie wystarcza. Chciałabym móc sobie ich wyobrazić w danej sytuacji. Zapamiętać ich imiona, każdemu z nich nadać odpowiednie cechy.
Już na początku masz problem z wyodrębnieniem postaci. Przyjaciółki i zespół robią i czują te same rzeczy równocześnie, zupełnie  jakby posiadali wspólny mózg. W pierwszym fragmencie, wprowadzeniu do całej historii, praktycznie nie ma opisów. Postacie  są nic nieznaczącymi kawałkami papieru.  O domu, w którym znajdują się bohaterki, wiem tylko, że jest biały (co zostało powtórzone aż dwa razy) oraz to, że dziewczyny go nigdy wcześniej nie widziały. 
  Musisz się zastanowić, jak bardzo realne jest to, co napisałaś . Zwykłe dziewczyny spotykają super gwiazdy, które wiedzą, kim one są i zapraszają je do domu, podczas gdy praktycznie się nie znają. Faceci są idealni pod każdym względem, bogaci, utalentowani, zabawni, czarujący… Czytelnik lubi, gdy opisywana akcja jest bardziej prawdopodobna, zwłaszcza w opowiadaniach o życiu, bez elementów fantastycznych, bo tylko wtedy może wywoływać prawdziwe emocje. To, co opisałaś, nie ma żadnego logicznego wytłumaczenia i  nie wydarzyłoby się w prawdziwym świecie. Wady u głównych bohaterów, choćby coś tak oczywistego jak arogancja czy przekonanie o własnej wyższości, mogłyby podnieść jakość opowiadania. Na twoim miejscu znalazłabym bardziej logiczne wytłumaczenie tego, co właśnie się wydarzyło.  Chociażby spotkanie po anonimowej, internetowej znajomości byłoby lepsze niż to, co ukazałaś w opowiadaniu. Ciekawym rozwiązaniem fabularnym byłoby także to, że jedna z dziewczyn byłaby siostrą któregoś z chłopaków Jest tysiące możliwości.  Nieco później przyjaciółki, które nie posiadały dachu nad głową,  nie mogły się zdecydować, czy zamieszkać ze słynnym, bogatym zespołem w ich niesamowitym domu ponieważ nie chciały się narzucać. Kto, gdyby jakimś cudem dostał taką okazję, zastanawiałby się dłużej niż pięć sekund?
  Gdy dziewczyny wchodzą do domu, następuje szybka wymiana zdań , ale ja wciąż nie potrafię powiedzieć nic na temat bohaterów. Zapewne  jest to wynik braku opisów, bo gdyby podczas rozmowy Gary puszczałby do dziewczyn znaczące uśmieszki, a Howard  nie odezwał się ani razu (na co Rose oczywiście musiałaby zwrócić uwagę), mogliby nabrać realności.
  Zauważyłaś, że podczas wstępu do rozdziału drugiego, używasz wyłącznie drugiej osoby liczby pojedynczej? To oznaka tego, że twoje postacie nie są indywidualnymi jednostkami i nie mają własnych cech.

 Narracja zmienia się z trzecioosobowej na pierwszoosobową. Potrafi to zmącić w głowie. Radziłabym ci raczej trzymać się jednego sposobu opisywania sytuacji.
Dziewczyna wpada w depresję po tym, jak jej wymarzony chłopak puszcza jeden seksistowski tekst. Moim zdaniem reakcja ta jest nieadekwatna do bodźca,  ale być może właśnie przedstawiasz nam jedną z cech bohaterki. Liczę na to. W rozdziale trzecim dziewczyna ma napad histerii, z powodu kolejnej uwagi chłopaka.  Jej przyjaciółka wariuje,  podobnie  jak przyszły chłopak, a jedyne nad czym ja się zastanawiam, to czy Kate jest niezrównoważona emocjonalnie i czy Mark nie ma zbyt wielu zapędów, ponieważ poczuć takie przywiązanie do kogoś po hm… godzinie (?) znajomości jest rzeczą zastanawiającą. Logika jest czymś, na co powinnaś uważać.  Zastanów się, jaka reakcja byłaby bardziej proporcjonalna do sytuacji.
Podoba mi się postać Rose, nareszcie oddziela się od swojej przyjaciółki. Wydaje się być bardziej zrównoważona emocjonalnie.  Myślę, że Rose stanie się w następnych rozdziałach bardzo ciekawą postacią.

„Opowieść prosto z Marsa” i „Loki Story”
Pisząc w pierwszej osobie nie powinnaś oddzielnie zaznaczać myśli kobiety, ponieważ wszystko co ona dostrzega,  powinno być jej myślami. Na Twoim miejscu wplotłabym te przemyślenia w opisy, ponieważ całkiem nieźle tam pasują.
Przy tych opowiadaniach widać znaczącą poprawę w opisach, co bardzo mile mnie zaskoczyło. Przez to jednak bardzo widoczne stało się pominięcie emocjach. Spróbuj pomyśleć o uczuciach, zaskoczeniu, radości i przekazać je czytelnikowi.
Zbyt często zaczynasz zdania od słów: pomyślał, wyobrażała sobie, uświadomiła sobie…  Powinnaś ich się jak najprędzej pozbyć. Niszczą one Twoje teksty. Zdanie o wiele lepiej wygląda bez takich wstępów i dzięki temu łatwiej czytelnikowi wczuć się w sytuację Same plusy.
Twój kolejny błąd to fakt, że bardzo skupiasz się na dialogach lub opisach. Sukces polega na tym, żeby połączyć je w płynną całość.  Moja rada: po każdej wypowiedzi zadawaj sobie pytanie: jak wtedy wyglądało pomieszczenie/bohaterowie/ich reakcje? To powinno stanowczo rozwinąć u ciebie te nieszczęsne opisy.

Reszta
Okazuje się, że nie masz problemu z pisaniem o własnych emocjach.  Fantastycznie wciągasz czytelnika, przedstawiając swój świat w intrygujący sposób. Takie posty, choć krótkie, są treściwe i, sądząc po komentarzach, osiągasz zamierzony efekt. Mogę Cię już tylko podziwiać za łatwość,  z  jaką przelewasz swoje myśli na klawiaturę.  To naprawdę imponujące. Te teksty napisane  lekkim piórem mogą tylko wciągnąć. Żałuję, że jeszcze nie odkryłaś, jak robić  to w swoich opowiadaniach, ale mam nadzieję, że stanie się to już niedługo, bo, dziewczyno, masz niesamowity potencjał!
Nieliczne recenzje czy oddzielne opisy są również bardzo dobrej jakości. Piszesz nieoficjalnie i w ten sposób przyciągasz uwagę tych mniej dojrzałych czy też  zorientowanych w temacie odbiorców. Wiesz dokładnie, co robisz i jak opisać każdy aspekt tematu. Jeszcze raz żałuję, że dostrzegłam tak mało takich tekstów.

Dodatki (3/5)
Dobrze dobrana do tematyki bloga muzyka umila czytanie, a teksty urozmaicają ciekawe gify. Wszystkie zakładki są na swoim miejscu, w moim przypadku szczególnie spis treści był bardzo pomocny. 

Dodatkowe punkty (3/10)
- niesamowity potencjał
 - wyraźne zaangażowanie w bloga
 - różnorodność postów


Zdobyłaś 26 na 55 punktów, czyli nie jest najgorzej. Podsumowując, twój blog ma duży potencjał.  Niektóre rzeczy pozostają do poprawki, ale będę trzymać za Ciebie kciuki i na pewno odwiedzę Cię w przyszłości. 


8 grudnia 2013

Ocena bloga : konie-filmy-ksiazki.blogspot.com

Pierwsze wrażenie (7/10)
Adres konie-filmy-ksiazki doskonale przedstawia tematykę bloga, choć jest prosto. Co prawda, brak polskich znaków psuje czytelność, ale na szczęście w dość nieznacznym stopniu. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że niemożliwe jest posiadanie w adresie polskich znaków.  Jednak mogłaś inaczej dobrać słowa, przez co ich brak byłby niezauważalny. Po wejściu pierwsze, co mnie przytłacza, to automatyczna  muzyka. To bardzo psuje efekt, szczególnie jeśli nie trafisz w muzyczne gusta. Na szczęście można ją wyłączyć, ale z uwagi na brak standardowego odtwarzacza, musiałam trochę poszperać. Kolorystyka jest idealna.

Wygląd (8/10) 
Widać, że wykorzystałaś szablon z szabloniarni. To świetnie, bo nadaje to blogowi profesjonalnemu wyglądu. Łatwo czymś takim wzbudzić zainteresowanie. Nagłówek, doskonale dopasowany do tematyki bloga, zawiera miłą zajawkę oraz ładny cytat. Używasz mało charakterystycznej czcionki, bardziej dopasowana wzbudziłaby lepsze wrażenie. Z boku niezliczona ilość bannerów, często o słabej graficznej jakości. Niezbyt rzucają się w oczy, ale trochę odbierają uroku, szczególnie, że większość z nich nie ma wiele wspólnego z tematyką bloga. Na twoim miejscu wybrałabym tylko te najważniejsze.

Styl postów (17/20)
Skupiasz się na recenzjach, co uznaję za duży plus, bo brak określonej tematyki może być uciążliwy dla czytelnika. Widać, że masz wprawę w tym, co robisz. Płynnie streszczasz historię, ciekawie przedstawiając każdy aspekt. Sprytnie zachęcasz do przeczytania/obejrzenia, pozostawiasz lekki niedosyt, co sprawia, że trudno się oprzeć danej książce czy filmowi. Jednak czasem mam wrażenie, że zbyt szczegółowo opisujesz końcówkę, istnieje wielu ludzi, których to zniechęca i nie potrafią się później wczuć w historię. Wydaję mi się również, że momentami zbyt mało skupiasz się na części argumentacyjnej i opisie własnej oceny, a zbyt wiele uwagi poświęcasz streszczeniu. Muszę podkreślić, że masz świetny styl i umiesz zwrócić uwagę, a to przecież jest najważniejsze.

Dodatki (2/5)
Dobrej jakości zdjęcia, lista polecanych blogów.

Dodatkowe punkty (5/10)
- Ład panujący na blogu
- Dobra czytelność
- Bezbłędna ortografia
- Dobry kontakt z odbiorcą
- Wyraźne zaangażowanie w swoją pracę


Podsumowując jest dobrze, a nawet świetnie. Zdobyłaś 40 punktów na 55 możliwych.  Widać, że stoisz na dobrej drodze. Pozostaję mi tylko trzymać za ciebie kciuki!





7 listopada 2013

Ocena: itiseasy-iloveyou.blogspot.com

Po pierwsze chciałabym przeprosić za to, że zamieszczam tę ocenę bez uprzedniej konsultacji z Aoi-chan. Autorka bloga już dawno poprosiła o przeniesienie do wolnej kolejki, ale niestety przy modernizacji komentarzy cały proces znacząco się przedłużył i zrozumcie mnie proszę, nie mogłam wytrzymać. Aoi, mam nadzieję, że mi wybaczysz. 

Pierwsze wrażenie  (10/10)
Po adresie łatwo się domyślić, jaka będzie tematyka opowiadania. „ It is easy - I love you” czyli w dosłownym tłumaczeniu „To proste – Kocham cię” i każdy, kto pojął chociaż podstawy  angielskiego, powinien się z tym spokojnie uporać.  Musiałaś mieć problem ze znalezieniem wolnego adresu, ale nie poszłaś na łatwiznę. Zamiast po prostu połączyć wyrazy, pojawił się myślnik, który  tak bardzo poprawia przejrzystość.  Całość łatwa do zapamiętania.

Wygląd (7/10)
Szablon natomiast wydaje mi się zbyt czarno-biały i z miłą chęcią zobaczyłabym w nim, chociaż widmo jakiegoś koloru.  Najbardziej razi hasło w nagłówku. „Nasza miłość, nasza historia” . Nie ma w tym nic głębszego, ani ciekawego. Niewiele mówi o twoim blogu, a kompletny brak oryginalności pozostawia niesmak.  Jednak pozostaje jeszcze ten jeden, najważniejszy fakt – czytelność bloga, a w tym przypadku jest doskonała.  Żadnych fikuśnych, malutkich czcionek. Mogę spokojnie zabrać się do pracy.

Styl postów (15/20)
Zacznę od wprowadzenia. Już od początku nie podoba mi się pomysł nowej uczennicy w szkole. To taki banalny sposób, stosowany już tysiące razy. Jestem pewna, że stać cię na coś oryginalniejszego. Przeszkadzają mi również imiona. Mam nadzieję, że to brak wprawy, ale przez tę samą pierwszą literę musiałam poświęcić sporo czasu na zrozumienie, o które z dwojga chodzi.  Podoba mi się pomysł z azjatyckimi imionami, ale komfort czytelnika jest najważniejszy.

Rozdział pierwszy. Już na początku przydałby się chociaż krótki opis szkoły z zewnątrz i jej otoczenia.  Masz również świetną okazję, żeby dodać coś o mieście, w którym się znajdujemy.
 „Przez chwilę dziewczyna siedziała w nim, nie pewnie po chwili otwierając drzwi”- zdanie po pierwsze jest niepoprawne gramatycznie:  nie z przysłówkami piszemy razem. Imiesłów jaki użyłaś sugeruje, że czynności były wykonywane w tym samym czasie (np. rozmawiała, siedząc na kanapie). O ile się orientuję, jest to niemożliwe.
Również właśnie w tym momencie masz idealną okazję do wciśnięcia tak wielu opisów. Na twoim miejscu opisałabym ogólnie dziewczynę, wprowadziłabym czytelnika w jej sytuację i wprowadziła w jej emocje. Gdybyś chciała jeszcze ciekawiej rozwinąć tę scenę, mogłabyś pokazać rozmowę z matką, opis wnętrza samochodu (w tym może ukryć się informacja o zamożności rodziny).
„ Stanęła na chodniku, rozglądając się dookoła „ – i co zobaczyła?  Jeśli nie chciałaś zaczynać rozdziału od opisu to właśnie tu powinien pojawić się opis szkoły.
„ Pomachała swojej mamie i przekroczyła wielką metalową bramę”  –  moja reakcja w tej chwili: mama? Skąd tu się wzięła mama? Widzisz, dlatego tak ważne jest wprowadzenie czytelnika w sytuację.
I dopiero w tym momencie mamy opis szkoły, który przydałby się tak bardzo wcześniej.  Sam opis jest dobry, świetnie nakreśla czytelnikowi atmosferę. Zabrakło mi  uczniów przed szkołą.
„To wszystko było takie wspaniałe” – tak wspaniałe
„Tu też nie oszczędzali” –  kto czego? Zdanie zbyt ogólne i wydaję mi się zbędne.
"Duży, otwarty hol ze schodami po obu stronach."  -  jak hol może być otwarty?
"Kilka automatów z przekąskami stało pod ściną, jakieś ławki i stoliki z wazonami czerwonych róż"  -  Druga część zdania nie pasuje do pierwszej. Literówka - ścianą
"Ale to nie wszystko" – nie zaczynamy zdania od ale
"Pod sufitem zwisał wielki żyrandol z kryształków" –  zdrobnienie brzmi bardzo dziecinnie. Lepszy byłby „kryształowy żyrandol”
 "Znalazła właściwą klasę. Chwyciła za klamkę. Zamarła." –  Tyle krótkich zdań przywodzi na myśl wypowiedź robota. Może lepiej byłoby: Przez właściwą klasą zamarła. Nie była w stanie otworzył tych drzwi.
„. Nogi odmówiły jej posłuszeństwa. Serce zaczęło walić jak oszalałe. Trzęsącą ręką otworzyła je i powoli weszła. „ – taki stres ma się przed sprawą w sądzie.  Troszkę przesadziłaś.
Przydałby się opis klasy i uczniów. Zawsze ktoś najpierw rzuca się w oczy, prawda? Nauczycielka powinna mieć w sobie coś bardziej charakterystycznego, co bardziej zbliżyłoby ją do czytelnika. Surowy, chłodny wzrok? Może łagodny, ciepły uśmiech? Wyraźne znamię na policzku lub wysoki kok, urwany z zeszłej epoki? Od wyboru do koloru.
„-Nowa uczennica?” – spytała …
„-Yhym...” – wymruczała niechętnie/nieśmiało ….
 "Jedni coś szeptali, drudzy cicho się śmiali, miała nadzieję, że nie z niej, a jeszcze inni w ogóle nie zwracali na nią uwagi, ale ona owszem." – znowu pogubiłaś się w sensie zdania, chyba że chciałaś zaznaczy, jak bardzo Hyemin zwracała na siebie uwagę.
„Spojrzała na chłopaka, który mogłoby się wydawać spał” – zdanie niepoprawne.  Lepiej byłoby „Spojrzała chłopaka, który próbował ukryć, że grzebie w telefonie” Przydałby się również opis, tego chłopaka. Zdjęcie w zakładce bohaterowie stanowczo nie wystarcza.
"Chciała się obrócić, ale charakter, nieśmiałość, zwyciężyła"  – albo charakter, albo nieśmiałość.
Zwracaj uwagę na komentarze do dialogów. Czasem trudno się połapać kto, co mówi. Masz tym samym okazję do zgłębienia się w charakter bohaterów.

Twój problem polega na tym, że opisujesz reakcje, a nie emocje. Przełknęła ślinę, bo bolało ją gardło, czy denerwowała się wystąpieniami publicznymi? Opisz jej nieśmiałość. Opisz co czuje i czemu. Dłuższy dialog można by spokojnie przepleść opisami reakcji bohaterów i reszty klasy. Nie rozumiem gwałtownej reakcji nauczycielki. Zwykle posadziłaby dziewczynę na innym miejscu. Zupełnie jakby wszechświat pomagał bohaterom w miłości.
Spodobał mi się sposób, w jaki opisałaś tę małą konfrontację, jednak wplotłabym tam trochę więcej emocji. Zdecydowanie nie wykorzystujesz szansy na określenie  uczuć bohaterów, jaką dają ci komentarze do dialogów. Zwróć na to uwagę. Masz talent do wypowiedzi  postaci. Wychodzą bardzo neutralnie, a ich sposób mówienia jest odmienny u każdego. Mam wrażenie, że mogłabym rozpoznać bohaterów, pozbawiona kontekstu i sytuacji. Tak wielu autorów ma z tym problem.
Muszę przyznać, że  opowiadanie, mimo  braku wielu opisów, naprawdę wciąga. Nie wiem jak to zrobiłaś, ale postacie, choć tak krótko opisane nie wydają się ani trochę papierowe. Miałaś ciekawy pomysł na to jak przedstawiać kolejne cechy Hyemin i powoli reszty bohaterów. To opowiadanie może być o wiele lepsze niż teraz, wystarczą te nieszczęsne opisy.  Postacią najbardziej papierową jest aktualnie matka, która aktualnie jest tylko klasycznym wzorcem i ani trochę nie odbiega od schematu..  Dalej powtarzają się te same błędy. Minimalna ilość opisów, na to musisz zwracać największą uwagę. Twój styl wymaga jeszcze doszlifowania, ale to przyjdzie z czasem.  Czasem wkradają się również małe literówki. Moim zdaniem przy pisaniu tekstu powinnaś w kółko zadawać sobie pytanie: Jak wyglądał? Co czuł? To powinno pomóc. Postać, która mi się najmniej podoba to Suejeong, która wydaje się być idealnym przykładem sztucznej lalki, bez głębi. Nikt z nas nie składa się z samych wad, zapamiętaj to. O wiele lepszy efekt osiągnęłabyś, gdybyś w jej rozmowie z matką, opisała jak bardzo ją to zraniła i jak bardzo jej przykro. Mogłabyś z łatwością zbliżyć Suejeong czytelnikowi i wywołać dzięki niej współczucie. Uważam również, że twoje opowiadanie składa się ze zbyt wielu klasycznych zagrań, nowa dziewczyna w szkole, pusta blondynka,  albo choćby korepetycje jakie Heymin udziela chłopakowi. Bardzo podoba mi się z kolei pomysł opisania relacji rodzinnych bohaterów. Każdy z nas jest innym człowiekiem w szkole i z rodziną, a ty doskonale to ujęłaś. Opisałaś klasę z epickim rozmachem. Każda postać jest inna i ma swój własny sposób patrzenia na życie, a ja wciąż nie mogę pojąć, jak to zrobiłaś z tak małą ilością opisów.  Sama wstrzymałam oddech, gdy nasza parka nareszcie się pocałowała. Rozdział szósty był kompletnym zaskoczeniem i to właśnie w nim wystąpiło najwięcej opisów, w których mimo wszystko pojawiło się trochę niedociągnięć czysto stylistycznych, ale to już wyjdzie z czasem. Mam nadzieję, że Heymin pomoże chłopakowi i wszystko zakończy się tradycyjnym happy-endem.

Dodatki we wpisach (5pkt)
Uznałam, że właśnie tu warto przyporządkować zakładki. Nie lubię  bohaterów, ponieważ mam wrażenie, że właśnie ona cię rozleniwiła w opisach wyglądu i charakteru. Pamiętaj, że wszystko musi być w tekście. Podoba mi się sposób w jaki krótko się scharakteryzowałaś. Osiągnęłaś efekt, po przeczytaniu postać autora przestała być dla mnie bliżej niesprecyzowanym widmem, a stała się żyjącym człowiekiem. Cytaty to bardzo oryginalny pomysł, a to zawsze będę cenić.  Zdjęcia przy rozdziałach skutecznie przyciągają uwagę czytelnika. Podsumowując wszystko na swoim miejscu i tak jak być powinno.

Dodatkowe punkty : (6/10)
- wyjątkowy potencjał
- kreatywność
- przejrzystość
- ciekawy pomysł
- wzorowa ortografia
- umiejętność zaciekawienia czytelnika

Podsumowanie ( 43/55)


Tak wiele jeszcze przed tobą. Po tym jak mnie teraz wciągnęło twoje dzieło, aż boję się co będzie potem. Nie przestawaj pod żadnym pozorem.  Mało brakowało do THE BEST. Może następnym razem się uda. To moja pierwsza ocena, ale mam nadzieję, że spełniła twoje oczekiwania. Bardzo się starałam.